Wracając, poprzez poprzednie posty o tragicznych wydarzeniach rzeźi warszawskiej Woli, stanowiące fragmenty wspomnień jednego z rozdziałów najbliżej książki, do historii jej powstania wspomnę, że zrodziła się w specyficznych okolicznościach.
Zanim o tym napiszę zdradzę, że przez wiele lat wzbraniałem się od napisania książki historycznej lub z gatunku literatury faktu wiedząc, ile trzeba włożyć pracy w jej napisanie.
I wbrew moim obawowm, powstały okoliczności, w których napisałem wspomnienia. Same opracowanie przypisów zajeły mi kilka miesięcy.
Uważam, że było warto je opisać spełniając przy tym intencję Bohaterki książki, aby zapoznać innych, zwłaszcza młodych Czytelników, z historią Polski, na tle której biegną losy opisywanej kobiety.
Jak wielokrotnie wcześniej słyszałem, historia musi być dobrze napisana.
To muszą już ocenić Czytelnicy.
Pozdrawiam czytających
Marian A. Nocoń
Dalsze ciekawostki autorskie Mariana A. Nocoń od czasu wydania swej pierwszej książki.
Witam Czytelników i wszystkich pozostałych.
Czytelników zapraszam również na moją stronę wwww.mariannocon.pl , jak i na FaceBook-a (Autor Marian.A.Nocoń)
Pozdrawiam
Marian A.Nocoń
Pozdrawiam
Marian A.Nocoń
niedziela, 21 czerwca 2015
niedziela, 5 kwietnia 2015
Świąteczna chwila
Witajcie.
Korzystając ze świątecznej chwili życzę Wam, abyście w tej Święta Wielkanocne też znaleźli dla siebie i swoich Bliskich czas, czas na refleksję tego święta i swoje życie, a przede wszystkim wesołych i zdrowych!
Mam też nadzieję, że ostatni materiał nad którym intensywnie pracuję, trafi do Waszych rąk w II-giej połowie tego roku.
Pozdrawiam
Marian A. Nocoń
Korzystając ze świątecznej chwili życzę Wam, abyście w tej Święta Wielkanocne też znaleźli dla siebie i swoich Bliskich czas, czas na refleksję tego święta i swoje życie, a przede wszystkim wesołych i zdrowych!
Mam też nadzieję, że ostatni materiał nad którym intensywnie pracuję, trafi do Waszych rąk w II-giej połowie tego roku.
Pozdrawiam
Marian A. Nocoń
piątek, 30 stycznia 2015
Refleksja
Miniona rocznica wyzwolenia obozu w Oświęcimiu, przypomniała mi własny fragmencik doznań z tego miejsca. Zapewne pisząc wspomnienia Bohaterki, której fragment przeżyć także zahacza o ludobójstwo (fragment poświęcony rzezi na warszawskiej Woli) mam na to teraz bardziej wyczulone spojrzenie.
Otóż w wieku szkolnym, wiele lat temu, zwiedzaliśmy z klasą obóz zagłady w Auschwitz-Birkenau. Byłem tam wtedy po raz drugi.
Mając godzinę czasu do odjazdu pociągu pozostawiono nam swobodę i w tym czasie poszedłem wzdłuż toru w kierunku bramy obozowej.Minąwszy ją oraz trzy ocalałe baraki poszedłem w głąb obserwując dziesiątki lichych fundamentów pozostałych po zniszczonych nadbudówkach.
Było cicho, ciepło-wiosennie.
Usiadłem na rogu jednego z nich i sięgnąłem po niewielką gałązkę, aby jak to chłopak,pogrzebać trochę w ziemi w nadziei na znalezieniu czegoś.Kiedy koniec patyka ugrzązł na czymś twardym, podważyłem go. Wyskoczył, mały kamyk. Chcąc go obejrzeć z bliska, dostrzegłem zamiast niego fragment kości ledwie wystający nad powierzchnię ziemi.
Zerwałem się na równe nogi i z przerażeniem zobaczyłem, ile dzieli mnie drogi powrotnej, drogi być może usłanej szczątkami więźniów.
Stąpałem ostrożnie dochodząc do pierwszego ze stojących baraków. Potem już biegłem, aby jak najszybciej znaleźć się poza bramą. Dopiero tam obejrzałem się za siebie.
Marian A. Nocoń
Otóż w wieku szkolnym, wiele lat temu, zwiedzaliśmy z klasą obóz zagłady w Auschwitz-Birkenau. Byłem tam wtedy po raz drugi.
Mając godzinę czasu do odjazdu pociągu pozostawiono nam swobodę i w tym czasie poszedłem wzdłuż toru w kierunku bramy obozowej.Minąwszy ją oraz trzy ocalałe baraki poszedłem w głąb obserwując dziesiątki lichych fundamentów pozostałych po zniszczonych nadbudówkach.
Było cicho, ciepło-wiosennie.
Usiadłem na rogu jednego z nich i sięgnąłem po niewielką gałązkę, aby jak to chłopak,pogrzebać trochę w ziemi w nadziei na znalezieniu czegoś.Kiedy koniec patyka ugrzązł na czymś twardym, podważyłem go. Wyskoczył, mały kamyk. Chcąc go obejrzeć z bliska, dostrzegłem zamiast niego fragment kości ledwie wystający nad powierzchnię ziemi.
Zerwałem się na równe nogi i z przerażeniem zobaczyłem, ile dzieli mnie drogi powrotnej, drogi być może usłanej szczątkami więźniów.
Stąpałem ostrożnie dochodząc do pierwszego ze stojących baraków. Potem już biegłem, aby jak najszybciej znaleźć się poza bramą. Dopiero tam obejrzałem się za siebie.
Marian A. Nocoń
Subskrybuj:
Posty (Atom)