Witam Czytelników i wszystkich pozostałych.

Czytelników zapraszam również na moją stronę wwww.mariannocon.pl , jak i na FaceBook-a (Autor Marian.A.Nocoń)

Pozdrawiam


Marian A.Nocoń

sobota, 2 sierpnia 2014

DZIEŃ TRZECI (3 sierpnia 1944 r.).

Trzeciego dnia przyszedł do nas ze Śródmieścia przygnębiony profesor Grzybocki (dermatolog), który zburzył nasz entuzjazm oznajmiając:
- Nie ma co się cieszyć, bo Rosjanie rzeczywiście doszli do Wisły, ale stanęli i nie mają zamiaru tej Wisły przekraczać. A my będziemy musieli tutaj sobie dać radę sami.
Uszło wtedy z nas trochę powietrza zdejmując z oczu zasłonę entuzjazmu i odtąd przebywaliśmy w szpitalu z narastającą obawą o swój los, tym bardziej, że byliśmy w potrzasku - mając za sobą barykadę, a przed sobą wojska niemieckie, które powracały z wycofanych już pozycji.

Wtedy też dotarło do nas, że pozostawiono nas samych sobie i to w dwójnasób. Ta świadomość wywołała wręcz rozpacz.  Sytuacja bezbronnego szpitala - pozostawionego na przedpolu powstańczej barykady - stała się od tej chwili dramatyczna. Jego zajęcie przez Niemców było tylko kwestią czasu. Zdaliśmy sobie jednocześnie sprawę, że Warszawa ginie, a wraz z nią kwiat patriotycznej młodzieży. Wśród nich nasi bliscy i znajomi. Mijał kolejny dzień upalnego lata i robiło się bardzo gorąco.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz